Ten problem jest bardzo często niedoceniany. Nie tylko w produkcji rolnej. Bardzo często nie automatyzuje się wielkich ciągów i sieci podajników, bo liczba kombinacji dróg transportowych przekracza racjonalne możliwości człowieka. Jeśli mamy kilkadziesiąt kombinacji, programista jest w stanie zaprogramować i opanować problem, pilnując wszelkich wzajemnych blokad, uniknąć pomieszania surowców itp. Stosuje się wówczas metody półautomatyczne: człowiek wskazuje drogę, a system posłusznie realizuje kolejne załączanie urządzeń i blokady.

Jeśli jednak liczba kombinacji dróg przekracza kilkadziesiąt tysięcy, a często tak się dzieje, koszty wdrożenia bezpiecznego systemu rosną wykładniczo! Chyba że zaprzęgniemy do tego specjalne oprogramowanie (i nie jest to sterownik PLC), które przeanalizuje (podobnie jak GPS) wszystkie możliwe drogi i dynamicznie – w zależności od wskazanego źródła i celu – wygeneruje najkrótszą drogę transportu. Załączy kolejno urządzenia i założy dynamicznie właściwe blokady. Ponadto da możliwość przenoszenia informacji o rodzaju i partii surowca punktu A do punktu B. Zabezpieczy w ten sposób przed omyłkowym zmieszaniem z innymi surowcami. Całość informacji jest zbierana w bazie danych i udostępniona w całym zakładzie, np. innym działom produkcji.

produkcja-rolna-transporty